Szafki kuchenne - drewniane - zrobił pradziadek stolarz. Szkoda, by było wyrzucać - zwłaszcza, że są zupełnie nie zniszczone (lite drewno), solidnie wykonane i mają swój urok. Właśnie kończę odnawianie - zostały jeszcze dwie wiszące - w sumie jest 5. Najpierw trzeba było poodkręcać stare zawiasy, uchwyty, potem - uzupełnić ubytki szpachlą do drewna. Następnie - szlifowanie i malowanie. Szafki pomalowałam farbą akrylową w kolorze "pastelowa orchidea". Kupiliśmy nowe zawiasy, magnesy i gałki. Muszę jeszcze "nawoskować" listewki, żeby szuflady lżej chodziły. A oto efekt:

Ja jestem bardzo zadowolona - zwłaszcza, że to pierwsze moje odnawianie na taką skalę :)
