Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszystko wokół remontu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszystko wokół remontu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 maja 2010

Co się u nas dzieje...

No właśnie trudno coś napisać bez pokazywania a ja dalej nie mam aparatu, aby pokazać :(

To będzie więc taki wpis bez zdjęć - z krótkim opisem najważniejszych zmian.

Dzisiaj na przykład siedzę sobie i piszę tego posta a w kuchni pan właśnie kładzie długo wyczekiwane korkowe panele w kolorze Identity Moonlight :)

Poza tym w związku z planowanym powiększeniem rodziny - nasza sypialnia została przeniesiona do pokoju z cegłą. Zostanie w nim wydzielona a części biurowa. Mały pokoik przeznaczamy dla przyszłego potomka - choć na razie bark w nim jakichkolwiek przygotowań - jeszcze czas ;)

Drugi duży pokój stał się salonem z wydzielonym miejscem na małą "jadalnię" czyli stół z krzesłami (na razie w planach). Salon nie jest na razie zbyt urokliwy ale powoli, powoli - jest już regał z książkami (w końcu!!), dorodne drzewko bonzai i odnowiona oldshoolowa szafka pod telewizor. Dalej brakuje lamp ale mam nadzieję, że już nie długo.

Do kuchni jest też w końcu długo wyczekiwany stół, a od dziadków dostaliśmy bardzo starą maszynę do szycia  KHONE - taką chowaną w szafce. Trwają pracę nad przywróceniem je pełnej sprawności abym mogła rozpocząć swoją przygodę z szyciem.

Kończę bo dzwięki dochodzące z za drzwi sią niepokojące - odę sprawdzić jak podłoga...

Pozdrawiam i dziękuję za cierpliwość i odwiedziny.

środa, 10 lutego 2010

Łazienki ciąg dalszy czyli znowu remontowo

W ciągu minionego tygodnia nastąpił w naszym mieszkanku spory postęp. Wszystko można powiedzieć, za sprawą pozytywnych zbiegów okoliczności. Ostateczny remont łazienki planowaliśmy na wiosnę ale tak się złożyło, że panowie mogli pojawić się w miniony wtorek (02.02). Po niecałym tygodniu - w poniedziałek - zostawili nas z "nową" łazienką.

Przed nami jeszcze sporo prac: malowanie, kontakty, montaż oświetlenia, montaż drzwiczek rewizyjnych, jakiś pomysł na zamknięcie szafki pod umywalką (JAK BY KTOŚ MIAŁ POMYSŁ NIECH PISZE) i cała zabawa z dekoracjami (swoją droga ciekawa jestem ile z tego co chciałam jakiś czas temu uda się zrealizować). Część prac mam nadzieję uda się przeprowadzić w najbliższą sobotę. A zakupy dodatków - cóż czas ruszyć na poszukiwania, gdyż zostałam zaskoczona tempem remontu łazienki i nie mam nic.

Sam projekt łazienki a w szczególności rozłożenia płytek też zacznie ewoluował od tego czasu. Półki są nad zabudową toalety  a nie nad wanną, lustro będzie mniejsze i w ramie, mniej tych czarnych płytek wyszło a ściany nie będą białe, no i fuga - też nie biała a jasnoszara :)

Z płytkami to była spora improwizacja - po pewnej historii z nieudanym ich położeniem, która miała miejsce jesienią (której to lepiej nie będę opisywać), domówiliśmy 6 m2 tych ściennych. Niestety panowie nas poinformowali, że tak z metra to zabraknie - a płytki to kupowaliśmy daleko, nie ma ich na magazynie, w sklepie to już w ogóle. No i zaczęły się kombinacje - efekt jest taki, że mamy więcej mozaiki białej niż planowaliśmy - nie byłam przekonana na początku ale teraz jestem zadowolona.

Na razie prezentuję Wam stan przed i po wejściu fachowców, czyli mocno remontowy a nie urządzeniowy.

Tak mniej więcej było od czasu po wyburzeniu i wymianie instalacji i prowizorycznym zamontowaniu wanny i umywalki.



Tak po pierwszym dniu działania naszych fachowców:



A tak po opuszczeniu łazienki przez fachowców w poniedziałkowy wieczór:









Wybaczcie jakość zdjęć, rolkę papieru i tą deskę na podłodze (żeby nie wchodzić na część świeżo położoną) ale chciałam jak najszybciej uwiecznić to dzieło :)

piątek, 18 grudnia 2009

Drzwi mamy wejściowe! w końcu...

Mało świąteczny temat wiem, ale strasznie się cieszę. Jeszcze nie wszytko skończone i wykończone ale są - nowe i szczelne.

Niestety po 9 godzinach przed komputerem w pracy mam tak dość widoku monitora, że ten wpis będzie bardzo krótki.

Drzwi wejściowe - wyczekane bo zamówione jeszcze latem,  potem długo czekały na transport z naszej rodzinnej miejscowości do naszego mieszkania. Jak dotarły to trzeba było je "obrobić" - czyli bejcowanie i lakierowanie.  Przyjechały bowiem w stanie surowym bo wymarzyliśmy sobie czerwone i postanowiliśmy je samodzielnie pomalować. Z perspektywy czasu sądzę, że to był błąd. Potem  jeszcze montaż - wraz z zamurowaniem starego "naświetla".

Podsumowując - nie jestem zadowolona - z koloru. Same drzwi, takie jak chciałam - drewniane, proste, solidne - ale ten kolor...no jakiś rudo-brązowy a tyle się najeździliśmy za bejcą (kupiliśmy czerwień szwedzką - która na próbce w sklepie była czerwienią a u nas już nie), potem jeszcze mieszałam z uprzejmą panią barwniki - a efekt jest jaki jest...

Poniżej historia drzwi w obrazkach.











środa, 28 października 2009

Z kryzysowej perspektywy

Od kilku dni przechodzę remontowy kryzys. Pomyślałam, że jak o tym napiszę to może mi przejdzie - choć troszkę. Ja wiem, że już dużo zrobione, że zostały tylko drobiazgi i można będzie urządzać, tak już na prawdę, ustawiać, przestawiać, zawieszać... Nie mogę się skarżyć bo On myśli (ach ta męska pokrętna logika), że to wszystko jego wina.  A to nie jego i nie moja - w ogóle chyba niczyja. No ale utknęliśmy - od 3 tygodni nic się nie zmieniło tylko czekamy i czekamy. Na drzwi czekamy wejściowe - miały być dzisiaj ale ich nie ma :(   Bez tych drzwi to ani rusz teraz...

A ja mam dość:

  • bałaganu

  • pyłu, kurzu, pyłu i kurzu

  • szukania rzeczy po kartonach

  • za małej szafy

  • braku półek w kuchni

  • tego co widzę po wejściu do mieszkania

  • budzenia się w sypialni bez zasłonek

  • braku biblioteczki

  • a nawet szafeczki przy łóżku

  • nie mówiąc o lampce nocnej

  • tego, że buty mi się kurzą choć stoją w korytarzu

  • tego mętliku rzeczy, które leżą na szafce bo nie mają swojego miejsca

  • widoku worków z gipsem, pociętego styropianu, pędzli moczących się w słoikach


Podsumowując - remontu mam dość :(

Dobrze, że mam Barsulkę 0na zawsze mnie rozśmieszy, zwłaszcza, że ostatnio zrobiła się strasznie gadatliwa i wydaje z siebie rożne rodzaje murków, pisków i charknięć  - zwłaszcza jak się rozkłada do spania:

barsulek2

barsaulek1

wtorek, 20 października 2009

Wysokie i białe

mimo zimowej aury nie chodzi o zaspy ale o wysokie i białe listwy przypodłogowe. Na większości zdjęć prezentujących wnętrza czy to z Wysp czy to z Francji, czy nawet z USA prezentują się pięknie i sprawiają wrażenie raczej ogólnodostępnych:

ds_wysokie_listwy_1

ds_wysokie_listwy_2

ds_wysokie_listwy_3jpg

bardzo_wysokie_laistwy

theselby_wysokie_białe_listwy

ds_wysokie_lsitwy_5

białe_lsitwy_francjajpg

[caption id="attachment_1424" align="aligncenter" width="500" caption="zdjęcia wnętrz z Desing*Sponge i The Selby"]theselby_biale_listwy[/caption]


Oczywiście zapragnęłam mieć takie listwy w mieszkaniu - zwłaszcza, że nasze staro-nowe deski mają trochę przerw (ok 2cm) od ścian a mieszkanie wysokie więc czemu nie. Niestety. Oferta marketów budowlanych w tej kwestii jest żadna - jak zwykle wszystko jest beżowe, brązowe i niskie... Od tygodni badam więc polski rynek listew przypodłogowych w poszukiwaniu białych i wysokich - i oto co udało mi się znaleźć i ustalić.

Wysokie i białe listwy przypodłogowe można kupić jako - sztukaterię wykonaną z duroplastu i duropolimeru. Najwięcej można znaleźć sklepów które oferują sztukaterię marek ORAC i NMC oraz Catherine Doyle.

Jest też możliwość zamówienia listew z płyt MDF - tutaj wycena jest indywidualna a czas realizacji dość długi.

Pomyślałam jeszcze o stolarzu i zamówieniu drewnianych listew - ale czytając o montażu listew dowiedziałam się m.in., że drewniane listwy i to jeszcze w takich rozmiarach są za sztywne i mogą "nie trzymać" się ściany - zwłaszcza, gdy nie jest ona prosta. A że w starym budownictwie ściany nie są zbyt proste to wie chyba każdy kto takie mieszkanie remontował. Są jednak firmy które produkują gotowe wysokie listwy drewniane - np. wymienione poniżej znaleziona we Wrocławiu ale też w ofercie sklepu z podłogami znalazłam drewnianą, malowaną na biało i utwardzaną listwę o wymiarach: 120x80 mm w cenie 80 zł za 2,5m.

Zamieszam przegląd jakby kiedyś ktoś szukał - może się przyda.

Dystrybutorów sztukaterii ORAC można znaleźć tutaj.


Abakus - firma z Warszawy


Rafael Decoration - Wrocław - tu są drewniane


www.klimek-klus.pl - też Wa-wa


www.decorsystem.com.pl


spory wybór listew i sztukaterii jest też  np. w MagicHome


My zdecydowaliśmy się się po organoleptycznym zapoznaniu na sztukaterię - listwę o wymiarach 80mmx20mm. Nie jest tak wysoka jak mi się marzyło - bo jedynie 8 cm - ale jest tak gruba jak potrzebowaliśmy czyli na 2 cm. Niestety ceny są powalające - za listwy grube na 2 cm i wysokie na 10 -12 cm kosztują od 50 do 70 zł a nawet 100 zł  za metr. Co przy pomnożeniu na potrzebne metry idzie w tysiące złotych. Nasza jest wiec kompromisem pomiędzy tym co nam się podobało a tym na co nas stać.  Jest to model SX122 Orac wygląda mniej więcej tak:


listwa_orac_sx122


orac_xs122listwa_sx122


Jak zakupimy i zamontujemy to oczywiście zamieszczę fotorelację ale to zapewne trochę potrwa...


czwartek, 24 września 2009

Co tu robić...

Nic nie mogę zrobić :(   z remontem znaczy się. Tylko obiadek a potem już cichutko - żadnego szlifowania - bo hałas, żadnego opalania farby  - bo śmierdzi (została tylko jedna, ostatnia framuga w łazience!). A to dlatego, że On pracuje w domu dodatkowo popołudniami, zarabia ciężko pieniądze na remont... Dzielny mężczyzna to jest. Znosi jakoś moje gadanie z Barsą (z nim nie mogę bo się skupia), kulinarne szaleństwa (no coś robić muszę), i kolejne pomysły na urządzanie mieszkania (choć ostatnio powiedział, że na razie zamykamy listę pomysłów, bo najpierw trzeba zrealizować to co wcześniej zostało wymyślone). No to sobie robię retrospekcję z remontu. Jak dobrze, że  już tyle za nami:

remontowo1

remontowo5

remontowo9

remontowo3

remontowo6

remontowo10

remontowo7

remontowo2

remontowo4

remontowo11

remontowo12

poniedziałek, 21 września 2009

Odnawianie drzwi - ciąg dalszy

Cudowna jesienna pogoda nie nastraja do siedzenia w domu i remontowania. Najpiękniejsze zapachy jesieni, stragany pękające w szwach od owoców, złociste liście na drzewach i jak tu nie pojechać do lasu czy choćby na spacer do parku nie pójść? Choćby po to aby zobaczyć  jesienny wschód słońca nad Odrą spowity we mgle...

mgła2



Ale mimo wszystko udało nam się coś popchnąć do przodu.  Jakiś czas temu pisałam o tym, jak opalaliśmy i czyściliśmy nasze drzwi wewnętrzne.  W międzyczasie zaprojektowaliśmy sobie nasze drzwi:

projekt_drzwi

Teraz przyszła kolej na kolejny etap. Najpierw trzeba było nasze drzwi trochę wydłużyć - po zdjęciu starego parkietu pozom podłogi obniżył się o jakieś 1,5-2 cm.  Odpowiednio przycięty kawał drewna został od spodu dobity i zaszpachlowany.  Szpachlą do drewna uzupełniliśmy resztę ubytków a gdy już była sucha - przystąpiliśmy do szlifowania. Najpierw grubym papierem tak 40-60, żeby jeszcze resztki farby usunąć a na końcu 120ką, żeby były gładkie.  Następnie rozrysowaliśmy na drzwiach linie, w miejscach, w których miały przyjść listewki.  Kolejny etap to mocowanie listewek - klej Wikol oraz maleńkie gwoździki do listewek świetnie spełniły swoją rolę.  Oczywiście trzeba było zrobić tak obie strony drzwi.  Na końcu malowanie białą farbę akrylową.  Trzeba było malować trzy razy -  gdyż drzwi były dość ciemne. Oto przebieg prac i efekt końcowy na niestety kiepskiej jakości zdjęciach:

odnawianie_drzwi_1odnawianie_drzwi_2odnawianie_drzwi_3odnawianie_drzwi_4odnawianie_drzwi_5odnawianie_drzwi_6

odnowione-drzwi-1

Jakość zdjęć straszna ale na usprawiedliwienie mam tylko to, że robione w nocy przy kiepskim świetle bo tak jakoś nam do późna z tym malowaniem zeszło...

Oczywiście jeszcze bez szyldów i klamek - proces decyzyjny dotyczący tej kwestii  jest w doku. Niestety dwie osoby, które mają znaczący głos w tej sprawie mają odmienne zdanie więc może to trochę potrwać...

Na razie zdobione 1 drzwi - przed nami kolejne 2 :)

środa, 2 września 2009

Wybielanie podłogi - cz.1

Mamy już podłogę w sypialni!

Jeszcze bark listew przypodłogowych ale deski są gotowe. Było trochę perypetii oczywiście. Po pierwsze - miały zostać tam stare deski. Ale powstał pomysł - przełożenia tych desek na drugą stronę bo będzie się łatwiej szlifować bo od spodu nie ma farby olejnej. Okazało się jednak, że deski przed 80 laty kładziono na tyle dobrze i trwale - że nie szło ich odwrócić bez zniszczenia... Na szybko więc On załatwił deski sosnowe i została położona nowa podłoga.

Już na początku remontu marzyły mi się Drewniane podłogi - w odcieniach bieli. Naczytałam się sporo o tym jak wybielić deski podłogowe - bo marzył mi się taki efekt:

biała podłoga - postarzona

Wyczytałam, że można zrobić białą bejcą, albo rozwodnioną farbą akrylową, albo tylko biały olej... w końcu zdecydowałam się na jeszcze inne rozwiązanie.

Najpierw podłoga została wycyklinowana:

PICT0400

Potem surowe deski załugowaliśmy ługiem Flugger - 2 razy dla pewności :)

PICT0404

Następnie - nałożyliśmy biały olej do podłóg:

PICT0428

Olej trzeba było wetrzeć i wypolerować:

PICT0417

i efekt jest taki:

PICT0432

Nie jest to to co na obrazku  prezentowanym jako moje marzenie, bo pierwsze nie ma "szpar" :( a po drugie nasze nie są tak białe,  ale też jest fajnie :)

Zdjęcia kiepskie bo komórką i w sumie efekt kolorystyczny to będzie widać dopiero jak się jakieś meble pojawią.

Teraz tylko ciekawa jestem - bo w dwóch dużych pokojach zostaje stara podłoga - i zapewne wyjdzie inaczej niż w tym małym, na "świeżym" drewnie...
Related Posts with Thumbnails